Uwaga! Wakacyjna promocja -10%
Wpisz kod rabatowy:  WAKACJE

Parking naziemny

Al. Krakowska 38, Warszawa

Parking podziemny

ul. Wschodu Słońca 11, Warszawa

Jak nie zacząć urlopu od rodzinnej kłótni w samochodzie?

Miało być miło, lekko i wakacyjnie, a kończy się jak zwykle: ktoś nie może znaleźć dokumentów, ktoś inny marudzi, że jest już późno, dzieci pytają co pięć minut, kiedy dojedziemy, a kierowca zaciska zęby przy każdym czerwonym świetle. Rodzinna kłótnia w samochodzie potrafi wybuchnąć szybciej niż letnia burza. I co najgorsze, często zaczyna się jeszcze zanim urlop na dobre się rozpoczął.

Problemem rzadko jest sama podróż. Najczęściej winne są drobiazgi: pośpiech, brak planu, źle spakowane rzeczy, głód, zmęczenie i napięcie, że trzeba zdążyć na lot. Dobra wiadomość jest taka, że temu chaosowi można zapobiec. Wystarczy wcześniej poukładać kilka prostych spraw i zadbać o to, by także dojazd oraz parking przy lotnisku nie stały się kolejnym źródłem stresu.

Najwięcej nerwów bierze się z pośpiechu, nie z drogi

Rodzinne wyjazdy mają to do siebie, że jedno opóźnienie ciągnie za sobą kolejne. Ktoś wraca później z pracy, dziecko akurat zasypia, walizka nie chce się domknąć, a wtedy zaczyna się wyścig z czasem. W takiej atmosferze nawet zwykłe pytanie potrafi zabrzmieć jak przytyk. Dlatego najważniejsze jest by nie ruszać z domu w ostatniej chwili.

Dobrze działa zasada, że dzień wyjazdu nie powinien być dniem wielkiego improwizowania. Dokumenty, ładowarki, przekąski, ubrania na podróż i rzeczy dla dzieci warto przygotować wcześniej. Kiedy rano wszystko leży na swoim miejscu, napięcie od razu jest mniejsze. Nikt nie biega po mieszkaniu i nie szuka paszportu pięć minut przed wyjściem.

Przy wyjeździe na lotnisko dochodzi jeszcze kwestia dojazdu, bagaży i tego, gdzie zostawić auto. Jeżeli wcześniej ustalicie trasę i wybierzecie parking przy lotnisku, odpada jeden z częstszych powodów spięć. Atmosfera jest znacznie spokojniejsza, gdy nie trzeba w drodze decydować o wszystkim naraz.

W samochodzie każdy powinien wiedzieć, za co odpowiada

Wiele sprzeczek bierze się stąd, że wszyscy robią wszystko i w efekcie nikt niczego nie pilnuje do końca. Jedna osoba prowadzi, odpowiada na pytania, sprawdza trasę, a przy okazji słyszy jeszcze, że jedzie za wolno albo za szybko. Taki układ prędzej czy później kończy się zgrzytem. Lepiej rozłożyć zadania jeszcze przed wyjazdem.

Kierowca powinien mieć jeden obowiązek: bezpiecznie dojechać. Druga osoba może pilnować dokumentów, telefonu, dziecięcych drobiazgów i nawigacji na parking przy lotnisku. To prosty podział, ale bardzo porządkuje wyjazd. Gdy każdy wie, co ma robić, w aucie robi się mniej zamieszania, a mniej zamieszania to zwykle mniej pretensji.

Warto też uczciwie spojrzeć na potrzeby dzieci. Głodne, śpiące albo znudzone dziecko nie będzie cierpliwe tylko dlatego, że rodzice mają napięty grafik. Woda, małe przekąski, chusteczki, ulubiona zabawka i coś spokojnego do zajęcia rąk często ratują atmosferę lepiej niż najbardziej ambitne postanowienia o spokojnej podróży.

Kłótnie wybuchają tam, gdzie wszystko jest na styk

Jeśli rodzina jedzie na lotnisko z minimalnym zapasem czasu, wystarczy jeden korek albo jedno dłuższe światło i nerwy idą w górę. Nagle każda minuta zaczyna boleć, a zwykła rozmowa zamienia się we wzajemne oskarżenia. Jedna osoba mówi, że trzeba było wyjechać wcześniej, druga odbija piłeczkę, a dzieci czują, że coś jest nie tak. I cały wyjazd od początku ma kwaśny smak.

Zapas czasu to nie fanaberia, tylko sposób na spokojniejszy początek urlopu. Dotyczy to także momentu dojazdu na parking przy lotnisku, wypakowania walizek i przesiadki do busa. Gdy wszystko odbywa się bez szarpaniny, rodzina szybciej wraca do normalnego tonu.

Dobrze wybrany parking przy lotnisku pomaga też ograniczyć jeden z najbardziej niewdzięcznych momentów całego wyjazdu, czyli nerwowe krążenie autem i zastanawianie się, co dalej. Im mniej chaosu na końcówce dojazdu, tym większa szansa, że zamiast wymieniać pretensje, wszyscy po prostu skupią się na podróży.

Urlop zaczyna się nie na plaży, tylko w pierwszych kilometrach drogi

Wiele osób myśli o wakacjach dopiero od momentu wejścia na pokład albo zameldowania w hotelu. A przecież prawda jest prostsza: urlop zaczyna się wtedy, gdy zamykacie za sobą drzwi domu. To właśnie pierwsze kilometry ustawiają nastrój całego wyjazdu. Jeżeli od początku jest nerwowo, trudno potem nagle przełączyć się na odpoczynek.

Dlatego nie chodzi o to, by wszystko było idealne. W rodzinnych podróżach zawsze wydarzy się coś nie po myśli. Chodzi raczej o to, by nie dokładać sobie napięcia tam, gdzie można go uniknąć. Dobry plan, trochę zapasu czasu, sensownie spakowane rzeczy i wcześniej wybrany parking lotnisko Chopina sprawiają, że zamiast zaczynać urlop od spięcia, można po prostu ruszyć w drogę z lżejszą głową.